Znaczna część moich zleceń to nie budowanie stron, tylko ratowanie ich po poprzednich wykonawcach: strona bez dostępów, domena zarejestrowana na agencję, która nie odbiera telefonu, kopia zapasowa, której nigdy nie było. Ten tekst to lista rzeczy, które sprawdziłbym przed przelewem, gdybym sam zamawiał stronę - napisana od strony wykonawcy, który wie, gdzie w tej branży chowa się drobny druk.
Sygnały ostrzegawcze
- Portfolio bez adresów - obrazki stron zamiast linków do działających witryn. Zrzut ekranu nie pokazuje ani szybkości, ani tego, czy strona w ogóle żyje.
- „Pozycjonowanie gratis" - SEO to praca rozłożona na miesiące, nie checkbox w pakiecie. Gratis bywa wpisanie tytułu strony.
- Abonament, w którym strona nigdy nie jest Twoja - model „0 zł za stronę, 300 zł miesięcznie" zwykle oznacza, że po rezygnacji zostajesz z niczym.
- Wycena bez pytań - jeśli ktoś podaje cenę, nie pytając, czemu strona ma służyć i skąd wezmą się treści, wycenia szablon, nie Twoją stronę.
- Własne wolne strony - firma obiecująca szybkie strony, której witryna ładuje się sześć sekund, testuje Twoją czujność. Sprawdzisz w pół minuty pomiarem.
Dziesięć pytań
- Na kogo zarejestrowana będzie domena? Jedyna dobra odpowiedź: na Ciebie, na Twoim koncie. Domena na wykonawcę to smycz.
- Czy dostanę pełne dostępy? Hosting, panel administracyjny, kod. „Po co panu, wszystko robimy my" to odpowiedź alarmowa.
- Co dokładnie zawiera cena, a co jest płatne dodatkowo? Teksty? Zdjęcia? Wersja angielska? Poprawki po starcie - ile rund?
- Jakie czasy ładowania mają strony z portfolio? Konkretna liczba z PageSpeed Insights, wersja mobilna - nie „u nas wszystko śmiga".
- Kto pisze treści i na jakiej podstawie? Dobra strona lokalnej firmy wymaga researchu fraz, nie wypełniacza.
- Jak wygląda przekazanie po zakończeniu? Lista dostępów, źródła grafik, licencje wtyczek - na piśmie.
- Co z kopiami zapasowymi i aktualizacjami? Kto je robi, jak często i gdzie leżą kopie - poza serwerem ze stroną?
- Ile kosztuje godzina zmian po wdrożeniu? Ta liczba mówi więcej o przyszłych kosztach niż cena samej strony.
- Co się stanie, jeśli zniknięcie? Brutalne, ale praktyczne: czy z tym, co dostanę, inny wykonawca podejmie pracę bez odtwarzania wszystkiego?
- Czy umowa przenosi prawa autorskie? Bez przeniesienia praw (albo szerokiej licencji) możesz nie móc legalnie przebudować własnej strony.
Umowa i dostępy
Minimalny komplet, który powinien wynikać z umowy: domena na Ciebie, dostępy do hostingu i panelu u Ciebie, przeniesienie praw autorskich do projektu i treści, jasny zakres poprawek oraz terminy z konsekwencjami w obie strony. Uczciwemu wykonawcy te punkty nie przeszkadzają - sam je proponuje, bo chronią obie strony. Opór przy którymś z nich to informacja.
Co po wdrożeniu
Strona nie jest projektem, który się kończy - jest narzędziem, które się zużywa. Zaplanuj z góry: kto aktualizuje (przy WordPressie - stała opieka albo własna dyscyplina), kto mierzy efekty (pomiar szybkości co kwartał, Search Console co miesiąc) i kiedy wrócisz do treści. Orientacyjne koszty całości zebrałem w cenniku bez gwiazdek, a wymogi prawne - w checkliście RODO.
I na koniec jawna deklaracja interesu: sam jestem wykonawcą, więc ten tekst to także moja oferta przejrzystości. Każde z dziesięciu pytań możesz zadać mnie - odpowiedzi dostaniesz na piśmie, zanim zapłacisz złotówkę.