Przejdź do treści
LuroWeb
EN

Dlaczego Twoja strona wolno się ładuje - 7 przyczyn i co z nimi zrobić

Mediana ładowania stron małych firm to ponad 6 sekund, próg Google - 2,5 s. Siedem najczęstszych przyczyn z moich audytów i konkretne naprawy, od darmowych po płatne.

21 sierpnia 202610 min czytaniaŁukasz Rosikoń

Zmierzyłem tysiące stron małych firm - mediana czasu do wyświetlenia głównej treści wychodzi w moich audytach ponad 6 sekund, podczas gdy Google uznaje za dobry wynik 2,5 sekundy. To nie jest abstrakcja: po trzech sekundach czekania znaczna część odwiedzających wraca do wyników wyszukiwania i klika konkurencję. Dobra wiadomość - przyczyny wolnych stron są nudno powtarzalne. W setkach audytów widziałem w kółko tych samych siedmiu winowajców.

Jak w ogóle to zmierzyć

Nie na oko i nie na firmowym wifi, na którym strona jest w pamięci podręcznej przeglądarki. Miarodajny pomiar robi PageSpeed Insights - symuluje przeciętny telefon na przeciętnym łączu i podaje m.in. LCP, czyli czas do pokazania największego elementu strony. Ten sam pomiar, tym samym API Google, uruchomisz na mojej stronie głównej w pół minuty. Patrz na wynik „mobilny", nie „komputer" - Google ocenia strony po wersji mobilnej i tak też szuka większość klientów.

Siedem przyczyn, po kolei

  1. Nieskompresowane zdjęcia - przyczyna numer jeden, odpowiada za większość megabajtów w moich pomiarach. Zdjęcie z telefonu ma 4-8 MB; na stronie powinno ważyć 50-200 KB w formacie WebP lub AVIF. Dziesięć takich zdjęć to różnica między stroną 0,5 MB a 40 MB.
  2. Tani hosting współdzielony - serwer, który odpowiada po dwóch sekundach, przegrywa wyścig zanim przeglądarka cokolwiek pobierze. Czas odpowiedzi serwera (TTFB) powyżej 0,8 s to sygnał, że problem leży tu.
  3. Nadmiar wtyczek WordPressa - każda dokłada własne skrypty i style, często ładowane na każdej podstronie, choć potrzebne na jednej. Powyżej 20 aktywnych wtyczek rzadko widuję stronę mieszczącą się w progu Google.
  4. Ciężki motyw „uniwersalny" - motywy typu „wszystko w jednym" ciągną trzy biblioteki suwaków i komplet ikon niezależnie od tego, czego używasz. To bagaż rzędu 1-3 MB jeszcze przed pierwszym zdjęciem.
  5. Skrypty zewnętrzne - czaty, mapy, piksele reklamowe, widżety opinii. Każdy to osobne połączenie z obcym serwerem, na które Twoja strona czeka. Trzy takie widżety potrafią podwoić czas ładowania.
  6. Brak pamięci podręcznej - bez cache serwer buduje stronę od zera przy każdym wejściu. Wtyczka cache to najtańsze przyspieszenie WordPressa, a wciąż połowa stron w moich audytach działa bez niej.
  7. Stare wersje PHP i baz danych - WordPress na PHP sprzed lat działa nawet o połowę wolniej niż na aktualnym. Zmiana wersji to często jedno kliknięcie w panelu hostingu, o którym nikt klientowi nie powiedział.

Co naprawić najpierw

Kolejność ma znaczenie, bo pierwsze dwie pozycje dają zwykle większość efektu: najpierw zdjęcia (kompresja i format nowej generacji), potem cache, potem redukcja wtyczek i skryptów, na końcu hosting, jeśli TTFB nadal przekracza 0,8 s. Po każdej zmianie pomiar - inaczej nie wiadomo, co zadziałało. Tak wygląda też moja usługa przyspieszenia istniejących stron: pomiar przed, naprawa, pomiar po, i dopiero wynik jest podstawą rozliczenia.

Czego nie robić

Nie zaczynaj od zmiany hostingu na droższy „bo wolno chodzi" - jeśli strona wozi 15 MB zdjęć, szybszy serwer przyspieszy ją kosmetycznie. Nie instaluj trzech wtyczek optymalizacyjnych naraz; potrafią nawzajem unieważniać swoją pracę i rozkładać stronę przy aktualizacjach. I nie kupuj „optymalizacji SEO", zanim strona nie zejdzie poniżej progu szybkości - pozycja w Google z wolną stroną to wciąganie kotwicy z zaciągniętym hamulcem. Jeśli strona ma powyżej pięciu lat i wozi problemy z połowy tej listy, uczciwie porównaj koszt naprawy z kosztem nowej - tu opisuję, jak wybrać technologię, a orientacyjne ceny znajdziesz w cenniku bez gwiazdek.